wtorek, 25 kwietnia 2017

Chicago 2017

Wróciłam.😏😏😏 Zmęczona, ale zadowolona, pełna wrażeń i nowych doświadczeń. Na gorąco post podsumowujący wycieczkę do Chicago. W tym roku krótszą, bo niecały tydzień na miejscu, ale niezwykle intensywną!
 
Jak każdy wyjazd targowy, tak i ten połączony był z dodatkowymi atrakcjami. Bo powiedzmy sobie szczerze, nie samymi miniaturkami człowiek żyje. :-) Właściwie, to miniaturek będzie najmniej. Może dlatego, że po półrocznych przygotowaniach do targów miałam już przesyt wszystkiego co maleńkie. Teraz, po powrocie, planuję odpoczynek (tak, odpoczynek!) i po nim z przyjemnością powrócę do mojego hobby, do tego co tygrysy lubią najbardziej, robienia dla siebie! :D
 
Dzień pierwszy to zwiedzanie Chicago. Spacer po głównych, zaliczonych już w zeszłym roku, atrakcjach. Ale i dwie wisienki, koło na Navy Pier (w zeszłym roku zamknięte, było w renowacji) i sky deck na Willis Tower.
 
Pierwszy punkt wycieczki to Millenium Park i słynna fasola ;-)
 




 
Później spacer w kierunku nabrzeża
 
 
i wielkie ludy po drodze ;-)
 
 

 

 aż do mojego ulubionego Navy Pier. Tu odpoczywam jak nad polskim morzem ;-)





 
 
i widoczki z gondoli na miasto stali i wiatru
 


 







Sky deck na Willis Tower - ostatni tego dnia mrążący krew w żyłach ;-) punkt programu
 
 
 
 
 
 
  
 
 
 
i mój ulubiony widok na Marina City, Trump Tower, Tribune Tower, Wrigley Building i Prudential Plaza, no i oczywiście jezioro!
 
 
 A to już Anna na podeście - sesja zdjęciowa odważnej bohaterki haha
 
 
 
 
 
 
 
 Ucieeeeekamy stąd... czas lekko ostudzić emocje
 
 
lody dla ochłody! Oj udała nam się pogoda! Było cieplutko, idealnie na zwiedzanie :)
 
                                                
 
I w ten oto sposób płynnie przechodzimy do naszych kolejnych atrakcji - jedzenia. Fajnie, że udało nam się zadbać również o zmysł smaku. Ile to razy byłyśmy w restauracji? Z cztery?! Kurcze, następnym razem założę bloga kulinarnego :) Nic nie sprawia mi takiej radości jak dobre jedzenie (oj było słychać wzdychanie z rozkoszy!). I jeśli ktoś myśli, że w Stanach nie można dobrze zjeść, to jest w błędzie!
 
czekamy na jeść ;-)
 
                   
 
 prezentujemy




i jemy aż miło!





 
 

 
 zjedzone! No prawie ;-) I jaki brudny widelec! Zresztą, kto by tam na to patrzył i tak jadłam paluszkami :D
 
 
hmmm... muszę szczerze przyznać, że jak ktoś by mnie poszukiwał w Stanach, to ostatnim miejscem, gdzie należałoby zajrzeć był pokój hotelowy. Kilka razy zdarzyło mi się do niego nie zajrzeć przez ponad 12 godzin. No bo jak nie sala wystawowa, to restauracja, albo galeria handlowa, albo raj. Tak, byłyśmy też w raju ;-) Blick! 

 
 

 





 




 

 


 
A na koniec to na co miniaturzyści czekają najbardziej. Kilka słów o show. Cieszę się, że powtórzyłam te targi. Było warto! Półroczny trud został nagrodzony :)
Niestety, nie mam za dużo fotek, ale na fb jest ich tyle, że jak kto bardzo chce, to je znajdzie w ilościach hurtowych ;-) 
 
                               

rozkładam majdan





 


ciemności - mały przerywnik gdy nagle gasną światła ;-)


i kilka ujęć zza standu na salę
 

 
 

 
 
Chyba porwałam się motyką na słońce chcąc wszystko zmieścić w jednym poście :) W zeszłym roku musiałam podzielić wyprawę na 4 publikacje. Ale już powoli, powolutku zbliżamy się do końca.
Nie byłabym sobą, gdybym nie przywiozła z Chicago kilku małych pamiątek. Oto one:
 
 
najcieńsza porcelana jaką kiedykolwiek miałam w rękach! 


latarenki od Minifanaberii

 
 mix sałat od Gosi Suchodolskiej

 
małe obrotowe lusterko od L&A St.Lenger


piwka i winka z The Little Dollhouse Company


 
skórzaną torebeczkę dla dziewczyn


buteleczki, od Carlotty z Cinen
 

i krowie skóry prosto z Canady :) 

 

 
A na koniec coś miłego! Brawo Dorotka!!! Zasłużona finalistka MAPa (Miniature Art. Prize). GRATULACJE!!!!! <3
 
 
 
A tak było jak nikt nie patrzył :) No już, kończymy te wygłupy! Czas do domu!
 
               
 
Wracamy!
 
To był udany wyjazd! Dziękuję Dziewczynom za towarzystwo. A Gosi za zdjęcia!!! Większość posta to efekt jej zaangażowania w pstrykanie :) Gdybym miała pokazać swoją własną fotorelację obawiam się, że post zamknąłby się w dziesięciu zdjęciach :) :) :)