Dorobiłam się podłogi na parterze. Chciałam, by nie wyglądała na nówkę sztukę. Starałam się nadać jej trochę lat przez przecieranie i położenie kilku warstw. Szczerze powiem, że nie jestem z niej dumna, nie do końca wygląda tak jak sobie to na początku zaplanowałam. Ale jest moja i taka na razie zostanie. Zawsze mogę ją jeszcze przemalować ;-). Na ten moment nie ruszam jej, jedno malowanie należy się tylko listwom przypodłogowym, bo wyszły trochę jaśniejsze od paneli. I muszę jeszcze zająć się ścianką działową, na którą listewki zabrakło :(
Ale się świeci! Dopiero na zdjęciach to zauważyłam :( Zatem w pierwszej kolejności przyciemnienie listewek i zmatowienie podłogi. A później, nie, nie schody. One nadal mnie przerażają. Postanowiłam przenieść się na zewnątrz domku i zająć się podłogą na werandzie. I to ona będzie bohaterką następnego postu. Do zobaczenia już wkrótce ;-)
Mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńto miło. Dziękuję ;-)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie napisany artykuł. Jestem pod wrażeniem.
OdpowiedzUsuńTo prawda same nasze wnętrza są bardzo ważne i muszę przyznać, że ja również całkiem niedawno miałem okazję kupować kilka rzeczy do remontu. Fajnie, że w sklepie https://artcorestudio.pl/ bez najmniejszego problemu mogłem je dostać.
OdpowiedzUsuńWygląda bardzo uroczo
OdpowiedzUsuń