wtorek, 6 stycznia 2015

porządki w szklarence

Przez dwa ostatnie tygodnie walczyłam z kwiatkami, a doniczek szukałam wszędzie. Przetrząsnęłam pudła, kartoniki, aż w końcu przypomniałam sobie o szklarence. To była wręcz kopalnia doniczek! Szkoda tylko, że samą szklarenkę potraktowałam do tego stopnia mało delikatnie, że jak ostatnio na nią spojrzałam to aż się przeraziłam bałaganem jaki w niej zapanował. I aby ułatwić sobie w niej porządki postarałam się o regał.
 
 
W kilku zdjęciach pokażę, jak samodzielnie wykonać taki mebelek. Wycinamy nóżki, te z przodu będą o 8mm krótsze od tylnych, oraz trzy identyczne półeczki. Całość szlifujemy drobnym papierem ściernym.
 
 
 W półeczkach robimy miejsce dla nóżek - najszybciej będzie szlifierką z okrągłą końcówką


Górę nóżek wykańczamy drewnianymi koralikami

 
 Dodajemy dekor, ja skorzystałam z ozdobnej tasiemki i drucika, który powyginałam w esy floresy


 Jeszcze tylko tył regału wykańczamy drucikami, dodajemy wybrane ozdobniki i malujemy


I gotowe. Regał pomalowany srebrną farbą, ze złotym, czarnym i zielonym wykończeniem.  Wygląda dzięki temu na stary, metalowy mebel ogrodowy. 




 
A tu regał ze swoim starszym, metalowym bratem. To właśnie ten, zakupiony miesiące temu w sklepie internetowym biały mebel był moim wzorem. Podobne? Biały regalik zamieszka w łazience (której oczywiście w domku jeszcze nie mam), szary stanie w szklarni.


I na koniec kilka fotek z zapełnionym już regalikiem, na chwilę przed przeprowadzką do szklarenki





W szklarni zabawię jeszcze chwilkę, a później chyba czas na domek. Od miesięcy do niego nie zaglądałam i mam okropne wyrzuty sumienia, że tak się biedak kurzy na szafie.
 
Zobaczymy, może uda mi się w nim trochę pogrzebać. Nie wiem tylko od czego zacząć, kończyć salon, zacząć kuchnię, czy wyleźć przed dom... Muszę się z tym jeszcze przespać ;-) Nic nie obiecuję, nic nie zapowiadam. Kiedyś napiszę. Mam tylko nadzieję, że prędzej niż później.
 
Trzymajcie się cieplutko w ten mroźny czas.
Anna
 
 
 

sobota, 3 stycznia 2015

wypłynąć na szerokie wody...

3 stycznia, to dla mnie ważna data, choć trochę umowna ;-) Powiedzmy, że dziś mija rok, odkąd odkryłam świat miniaturek w skali 1:12. Pamiętam, że było to po Sylwestrze, a jeszcze przed świętem Trzech Króli. Zatem data umowna, dobrana dokładnie po środku. Oj, muszę przyznać, że mały świat mnie pochłonął. Całkowicie! Dużo się w tym czasie nauczyłam, jeszcze więcej odkryłam i podziwiałam. Daleko mi jeszcze do moich Mistrzyń, ale nie poddaję się i walczę. A co najważniejsze, każdy kolejny dzień spędzony nad miniaturkami nadal sprawia mi ogromną frajdę ;-)

W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim za inspiracje, wsparcie i dobre rady. Nie będę Was wszystkich wymieniać, bo boję się, że kogoś pominę ;P
 
No to by było na tyle, przejdźmy do konkretów ;-) Dziś na tapecie łódeczki.
 
Te małe ozdoby wykonać możemy z wielu materiałów, najprościej byłoby chyba z fimo, ja jednak zdecydowałam się na korę. Dokładnie tak, jak robiłam to będąc kilkuletnim jeszcze dzieckiem. Strugać w korze nauczył mnie mój Dziadek. Nasze grzybowe wyprawy, czy wczasy spędzone w ośrodku nad jeziorem pełne były zabaw w tworzenie małych łódeczek.



Wiecie co jest najfajniejszego w pracy z drewnem? Zapach!! Tak cudownie pachnie lasem ;-)

 A to już moje małe łódeczki po pomalowaniu.


 
 




 

 
 


 

 
Teraz czekam tylko na wiatr, który zadmie w żagle. Wtedy popłynę... daleko... A gdy tylko weny, to znaczy wiatru zabraknie chwycę za wiosła i ruszę na wielkie nieznane wody zwane internetem szukać dalszych inspiracji.

Anna

wtorek, 30 grudnia 2014

hiacynty

Uwielbiam kwiaty. A Panie w położonej po sąsiedzku kwiaciarni znam już na tyle dobrze, że każda moja wizyta u nich kończy się dłuższą rozmową. Tak było też przed świętami. Chciałam coś żywego, białego i pachnącego. I wyszłam z hiacyntami. Wyobraźcie sobie, że te, przynajmniej z mojego punktu widzenia, wiosenne kwiaty, są niezwykle popularne zimą. A kompozycje świąteczne z ich udziałem wcale to a wcale nie przypominają wiosny. Ślicznie komponują się ze świerkiem i ozdobami choinkowymi. Byłam nimi zauroczona wręcz. Kupiłam dwie doniczki z nadzieją, że to co się z nich rozwinie mimo wszystko będzie jednak białe ;-)
 
 
Na przekór wszystkiemu zakwitły na różowo. No dobra, niech będą różowe. Już i tak jest po świętach ;-)
Za to moje wczorajsze małe hiacynty, choć bladoróżowe z delikatnym zielonym wykończeniem na zdjęciach wyglądają na żółte, kremowe, białe... Ni jak na róż z zielenią...



Największą trudność sprawiły mi cebule. Weź człowieku zrób coś tak popękanego, paskudnego i jeszcze fioletowego! Mam trzy suche pastele na krzyż, fioletu czy różu w nich nie uświadczysz. Ale udało się. I z cebulek nawet jestem zadowolona. Co do reszty, to szału nie ma. Mam nad czym jeszcze pracować.



 
To tyle o kwiatkach, lecę sprzątać. Nie chcę przywitać Nowego Roku w bałaganie. A to jak wygląda moje stanowisko pracy i cała odzyskana ostatnio "pracownia" woła o pomstę do nieba. Wszystko przez to, że walczę z kilkoma projektami jednocześnie. Masakra jakaś. Ale i radość, bo kto by się w czasie pracy przejmował tym, że wióry na podłogę lecą, jak to taka ogromna zabawa z dłutem w ręku jest?! A nawet dzieci wiedzą, że zabawy to się dla sprzątania nie przerywa ;-)
 
Szczęśliwego Nowego Roku!
 
Anna
 

wtorek, 23 grudnia 2014

Merry Christmas, Wesołych Świąt, Feliz Navidad

Także i u mnie zrobiło się świątecznie. Scenka kominkowa ukończona, ogień buzuje w palenisku, a ja rozkoszuję się czasem wolnym.
 
Po tylu dniach wielkich przygotowań należy się trochę odpoczynku ;-) Nie pamiętam takich świąt, bym wieczór przed mogła tak beztrosko leniuchować. Wszystko zrobione ;-) Ogłaszam wielkie świętowanie!!
 
To także idealny moment na złożenie Wam życzeń. Już jutro Wigilia. Spędźcie te święta najprzyjemniej jak potraficie, otoczeni najbliższymi, w rodzinnej ciepłej atmosferze. Niech miłość i radość będą wokół Was.
 
I hope that this Christmas will be for you a cheerful ending to the year and a great beginning to a happy and creative new one.

Have a Merry Christmas and a Happy New Year!


 





A na koniec, coś z ostatnich moich robótek kuchennych - małe ciasta korzenne z powidłami i marcepanem. Praca przy nich miała w sobie coś z rękodzieła, bo babrania z nimi było co niemiara ;-) A że są małe, mogę je bez skrupułów umieścić na blogu miniaturkowym.

Upiekłam piernik, nie za wysoki, w prostokątnej blasze. Przecięłam wzdłuż i powycinałam małe kółeczka.



Posmarowałam je najlepszymi na świecie powidłami śliwkowymi od Cioci Teresy. Moja Matka Chrzestna jest mistrzynią weków wszelkich, którymi zajadam się przez okrągły rok :)

Później rozwałkowałam marcepan i również użyłam foremki do wykrawania kółek.

A na koniec najlepsze, czyli malowanie. Pędzel w dłoń i pokrywanie całości polewą czekoladową (oczywiście gorzką, bo taką lubię najbardziej :) ) Do ozdoby użyłam prażonych migdałów, mniam!



 

 Smacznego Kochani!
 
 

środa, 17 grudnia 2014

Najważniejszy coroczny projekt

Wróciłam! Na razie nie z miniaturkami, a z czymś jeszcze dla mnie ważniejszym. Od ostatniego postu minął pewnie miesiąc. W tym czasie małe hobby zostało zamknięte w pudełka, a ja działałam na dużo większą skalę. Pracowania (zwana w zależności od potrzeb również salonem, pokojem gościnnym, czasem nawet sypialnią) była zamknięta. Na amen. W jej miejscu utworzony został magazyn.  Magazyn Szlachetnej Paczki. Akcji do której już trzeci raz dołączyła Zadyszka.org i Przyjaciele. A ja, jak co roku, zostałam główną magazynierką ;-)
 
Tylko zobaczcie ile wspaniałych rzeczy udało nam się zebrać dla dwóch fantastycznych Rodzin. A wszystko to w niewiele ponad dwa tygodnie. Jesteśmy wspaniałym, zgranym zespołem, grupą przyjaciół, którzy uważają, że święta są przede wszystkim dla dzieci. Dlatego i tym razem wybraliśmy te Rodziny, w których właśnie najmłodsi odgrywają największa rolę. Są największym skarbem dla swoich rodziców i tak jak my mocno wierzą w magię świąt.
 


 


 




 



 
 







\


 
W sumie zebraliśmy ponad 1100 produktów. Udało nam się spełnić wszystkie potrzeby Rodzin. Każda z osób dostała prezenty o których marzyła oraz nowe kurtki i buty na zimę. Zebranymi artykułami wypełniliśmy 4 auta typu kombi! Pełen sukces.

 
Na koniec otrzymaliśmy cudowne zdjęcia z przekazania naszych paczek Rodzinom. Łzom radości, podziękowaniom, ochom i achom nie było końca. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy pomóc innym i wywołać uśmiech na twarzach najmłodszych ;-) Rozradowane buzie dzieci rozpakowujących prezenty to najpiękniejszy widok na świecie.
 
Chciałabym raz jeszcze podziękować wszystkim, którzy włączyli się do naszej akcji przygotowania paczek. Odzew jak zawsze był ogromny. Dziewczyny, dzięki za godziny spędzone przy sortowaniu i pakowaniu, Chłopaki - cudownie się z Wami przekazywało paczkę, a siłacze z Was nieziemscy ;-)
 
Teraz już mogę wrócić do małego hobby, a opustoszały na razie pokój już wkrótce znów zamieni się w zagraconą pracownię ;-)
 

 

 
Trzymajcie się cieplutko moje Aniołki. Do usłyszenia za tydzień. Anna