sobota, 15 listopada 2014

trudne początki

Przyjechała do mnie. Panna Obrażona. Nie pomogły ani kwiaty na powitanie, ani uśmiech, ani zachęta do zabawy. Usiadła za regałem z tą swoją obrażoną miną, spoglądała ukradkiem i miała wszystko w małym nosie.


 
Dopiero gdy przyniosłam wodę w dzbanku dla róż, ruszyła się i zadbała o kwiaty by nie zwiędły. Zrobiła też małe przemeblowanie, podejrzewam, że tylko po to, by mi pokazać, że ona potrafi to zrobić lepiej. I dobrała się do babeczek, chyba musiała biedaczka zgłodnieć po długiej podróży.
 
 
 
 
No cóż. Witaj w domu Kochana! Mam nadzieję, że z czasem się polubimy bardziej...
 

3 komentarze:

  1. Yes, the pitcher is required. Beautiful roses. Hugs, Melli

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczny foszek! Fajnie, że do Ciebie przybył! :)

    OdpowiedzUsuń