Po czosnku przyszedł czas na realizację kolejnego punktu z listy "nie ważne kiedy, ale muszę zrobić". Przedstawiam maliny. Czekały na realizację kilka lat. I się doczekały!
Ale jestem szczęśliwa! To oznacza dostawę nowych ciast do mojej cukierni. Nareszcie! Jestem pewna, że repertuar ciast i ciasteczek tylko z jeżynami już dawno się znudził moim lalkom :)
Na początek miseczka - efekt weekendowej, niespiesznej pracy...
Smacznego!
Anna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz